sobota, 29 listopada 2014
Rozdział I
Obudziłam się o świcie. Słońce oświetlało całe pomieszczenie, pozostawiając w cieniu jedynie mały skrawek mojego pokoju. Zamrugałam kilkakrotnie, aby przyzwyczaić wzrok do jasnego światła. Usiadłam na łóżku, okrywając się kołdrą. Chcąc nie chcąc, musiałam wstać i sprawdzić kaloryfery. Założyłam kapcie na nogi i owinęłam się szlafrokiem. Tak jak się spodziewałam, wskaźnik na grzejniku wskazywał "0". Zapomniałam włączyć ogrzewania na noc. Od razu przekręciłam wskazówkę na "5", aby nie marznąć. Skoro już wstałam, to postanowiłam wstawić wodę na kawę. Nalałam do czajnika wody i postawiłam go na gaz. Sama usiadłam przy stole i oparłam się na łokciu zamykając oczy. Nawet nie zauważyłam, kiedy gwizdek czajnika zaczął delikatnie świszczeć. Podniosłam się z krzesła i zalałam czarne ziarenka kawy wodą. Od razu poczułam piękny, gorzki zapach kawy.
Wsypałam do kubka łyżeczkę cukru i zamieszałam. Nie czekając aż napar wystygnie wzięłam spory łyk. Gorący napój parzył moje gardło, lecz było to przyjemne uczucie. Po chwili poczułam rozlewające się po moim ciele ciepło. Usiadłam przy stole i oddałam się porannym rozmyślaniom. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad zapisaniem się na zajęcia muzyczne. Postanowiłam zrobić to dzisiaj. Od zawsze interesowałam się muzyką, grałam na gitarze. Czemu by nie spróbować?
Ubrałam się w przyzwoite ciuchy i wyszłam. Na dworze panowało zimno. Nie przepadałam za zimą. Zza chmur wyglądało słońce,które o tej porze roku zawsze miało matowy, szary odcień. Trawę pokrywała cienka warstwa szronu. Ziemia była twarda i zmarznięta. Kwiaty, które w lecie cieszyły oko swoimi pięknymi barwami zwiędły, przybrały kolory brązu i czerni. Zima pochłaniała całe piękno przyrody. Co do tej pory było ładne i kolorowe, teraz zamieniało się w jedną, wielką nicość.
Raźno maszerowałam przed siebie. Zmierzałam w kierunku Domu Kultury, gdzie odbywały się zajęcia. Mijałam nieznajomych ludzi, wyraźnie przyglądającymi się gitarze na moich plecach. Mogłam dostrzec biały budynek. To był mój cel. Weszłam szybko po schodkach, ślizgając się na każdym ich stopniu. Podeszłam do recepcji, gdzie przywitała mnie uśmiechnięta blondynka.
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
- Chciałabym zapisać się na zajęcia z gitary.
- Akurat zostało nam jedno wolne miejsce. Czy chciałaby pani zobaczyć jak prowadzone są lekcje?
Potwierdziłam skinieniem głowy. Kobieta zaprowadziła mnie pod duże, drewniane drzwi.
- To tutaj - powiedziała, po czym pospiesznie wróciła za swoje biurko.
Lekko nacisnęłam mosiężną klamkę i przecisnęłam się przez otwór.
Zlustrowałam wzrokiem pomieszczenie. Była to małej wielkości sala. Po środku stał mężczyzna w średnim wieku. Patrzył się na mnie, nie wiedząc z kim na do czynienia.
- Ja chciałam obejrzeć zajęcia - powiedziałam pospiesznie.
Nauczyciel skinął głową i wskazał mi miejsce gdzie miałam usiąść. Udałam się tam i rozejrzałam na boki. Po mojej prawej stronie siedziała wysoka brunetka, która próbowała właśnie nastroić instrument. Po lewej, rudy chłopak. Zauważyłam, że patrzy się na mnie już od czasu mojego przyjścia. Odwróciłam w jego stronę głowę, aby mu się przyjrzeć. Uśmiechnął się szeroko i prawie że krzyknął
- Cześć!
- Sheeran! Graj, nie gadaj! - krzyknął nauczyciel.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Fajnie się zaczyna :D Uwielbiam opowiadania o naszym Rudzielcu, tak więc z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział *.*
OdpowiedzUsuńA w wolnej chwili zapraszam do mnie na (również) "Edowe" opowiadanie ;)
http://yoursweatsandwich.blogspot.com/